Poniedziałek
22.06.2026
Alpaki miały być dla państwa Raczyńskich źródłem przyjemności, nie dochodu. Z czasem stały się fundamentem wielowymiarowego projektu, łączącego hodowlę, edukację, turystykę i rzemiosło.
 

W 2013 r. Kasia i Wiesław Raczyńscy byli już na emeryturze i coraz poważniej myśleli o przeprowadzce na wieś. Kilka lat wcześniej kupili na Podlasiu piękny drewniany dom z dużą działką. Mieli do dyspozycji pięć hektarów ziemi, które obsiali trawą.

– Rodzice chcieli mieć zajęcie na emeryturze. Szukali pomysłu na coś, co da im radość i sens codziennego wstawania, marzyli o stadku zwierząt – opowiada Agata Raczyńska, córka Kasi i Wiesława.

Kiedy natknęli się na artykuł o alpakach, wiedzieli, że to coś dla nich. Kupili piętnaście samic.

– Na początku było dużo improwizacji – rodzice nie mieli wtedy doświadczenia czy zaplecza merytorycznego. Alpaki miały być przede wszystkim źródłem przyjemności – mówi Agata Raczyńska.

Krok w stronę profesjonalizacji

W tamtym okresie mieszkała w Meksyku. W 2016 r. podjęła jednak decyzję o powrocie do Polski i dołączeniu do rodziców.

– Powoli zaczęliśmy wspólnie dochodzić do wniosku, że warto nadać naszej działalności bardziej konkretny kierunek i zająć się alpakami profesjonalnie. Wtedy też powstało logo Alpakarium. Co ciekawe, sama nazwa „alpakarium” była neologizmem – słowo to wymyśliła w 2013 r. moja mama. Dziś weszło do potocznego języka jako określenie miejsca, w którym hoduje się alpaki, choć oryginalnie jest to nazwa własna naszej hodowli – mówi Agata Raczyńska.

Zbudowała stronę internetową, uruchomiła profil na Facebooku i zaczęła się intensywnie uczyć.

– Wcześniej rodzice zdobywali wiedzę metodą prób i błędów, a trzeba pamiętać, że były to czasy pionierskie. W Polsce praktycznie nie było weterynarzy, znających się na alpakach, nie było specjalistów, do których można było zadzwonić po poradę. Jeśli alpaka ciężko zachorowała, często nie dało się jej uratować. Zaczęliśmy więc zdobywać wiedzę systemowo: czytać fachową literaturę, odwiedzać zagraniczne hodowle, uczyć się od ludzi z większym doświadczeniem. Równolegle uruchomiliśmy możliwość odwiedzania alpak przez gości. Facebook okazał się wówczas potężnym narzędziem – były to czasy przed drastycznym obcinaniem zasięgów. Nasz profil rósł w niesamowitym tempie, zdobywając po kilka tysięcy nowych obserwatorów tygodniowo – mówi Agata Raczyńska.

Sama poleciała nawet do Nowej Zelandii, by poznać najlepsze hodowle.

– Wybrałam tam kilka świetnych alpak, samce i samice. Przyleciały do Polski samolotem w 2019 r. Od tamtego czasu urodziło się u nas kilka wspaniałych, nowych pokoleń i Alpakarium stało się profesjonalną hodowlą. Nasze zwierzęta zaczęły zdobywać nagrody na wystawach, a zainteresowanie ich zakupem pojawiło się nie tylko w Polsce, ale i za granicą – opowiada Agata Raczyńska.

Bez budżetu, ale z pomysłem

Wraz ze wzrostem popularności hodowli rosła jej oferta.

– Gdy zaczęli przyjeżdżać do nas goście, szybko zauważyliśmy, że część z nich chciałaby zostać z alpakami na dłużej, a w okolicy praktycznie nie było możliwości noclegu. Pojawił się więc pomysł, żeby przygotować kilka pokoi gościnnych – opowiada Agata Raczyńska.

Tak powstał pensjonat.

– Teren, który w 1997 r. kupili moi rodzice, znajduje się na lekkim pagórku, przy skraju lasu. Na szczycie stał dom z typowym podlaskim podwórkiem, drewniana stodoła i niewielki budynek gospodarczy z białych pustaków. To właśnie on został zaadaptowany na pensjonat. Konstrukcja już istniała, ale wnętrze i elewacje całkowicie przebudowaliśmy. Pensjonat tworzyliśmy wspólnie. Tata wcześniej zajął się pracami technicznymi: instalacjami, wykończeniem ścian, podziałem pomieszczeń. Ja przejęłam aranżację wnętrz. To było dość szalone przedsięwzięcie, bo nie mieliśmy dużego kapitału na inwestycję, a jednocześnie chcieliśmy stworzyć coś wyjątkowego. Wyposażenie kompletowaliśmy z ogłoszeń typu „oddam”, „sprzedam za złotówkę”, tworząc klimat dostatniego, trochę staroświeckiego domu z lat 40. XX w. Goście do dziś bardzo to doceniają  – mówi Agata Raczyńska.

Każda nitka ma znaczenie

Jednocześnie Alpakarium rozwijało się na kolejnych polach. Jednym z nich były wyroby z wełny.

– Najdelikatniejsze runo, zwane welonem, znajduje się na grzbiecie i bokach alpaki. Podczas strzyżenia zdejmujemy ten fragment w jednym kawałku. Potem rozwijamy taki welon na stole i usuwamy zanieczyszczenia oraz twardsze kawałki włókna. Na koniec sortujemy wszystkie welony według koloru i jakości. Gotowe i opisane wysyłamy do niedużej przędzalni w Estonii. Po kilku miesiącach wracają do nas w postaci motków, z których powstają czapki, szaliki, skarpety, koronkowe chusty i inne wyroby – mówi Agata Raczyńska.

Nie ukrywa, że tworzenie z wełny alpaki to proces rzemieślniczy, czasochłonny i kosztowny, dlatego ich produkty nie mogą konkurować ceną z masową produkcją dużych koncernów.

– Runo w Peru skupuje się za grosze, niestety często kosztem hodowców, a przędzenie odbywa się w wielkich fabrykach. U nas każda nitka ma swoją historię – dodaje Agata Raczyńska.

W Alpakarium hodowla opiera się na zwierzętach najwyższej jakości, właśnie po to, by móc pozyskiwać bardzo delikatną wełnę, nazywaną „runem bogów” i porównywaną do jedwabiu.

– Alpaki różnią się wyglądem, temperamentem i jakością włókna. To, które wybierzemy na matki i ojców, ma kluczowe znaczenie, bo ich cechy są dalej dziedziczone. Można więc mieć bardzo różną włóczkę: taką, która jest twarda i nieprzyjemnie drapie, oraz taką, która jest miła jak jedwab. Z połyskiem, niezwykle delikatną, wręcz „kremową” w dotyku – mówi Agata Raczyńska.

Alpakarium zajmuje się także działalnością edukacyjną.

– Od dwóch lat prowadzę warsztaty dla hodowców. Są to spotkania o charakterze indywidualnym, nie pracuję w grupach. Osoby zainteresowane mogą przyjechać, zamieszkać na miejscu i uczyć się hodowli w praktyce. To edukacja nastawiona na realne doświadczenie i konkretne umiejętności – mówi  Agata Raczyńska.

Rynek alpak w liczbach

W Polsce zwykłe alpaki bez rodowodu i wysokiej jakości runa można kupić już za 4-5 tys. zł.

– Standardowa samica hodowlana, nabywana po to, by rodziła potomstwo, ale bez wyraźnych cech jakościowych, kosztuje zwykle 6-10 tys. zł. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku alpak wysokiej klasy, z dobrym rodowodem i udokumentowaną dziedzicznością cech. Jeśli dodatkowo odnoszą sukcesy na wystawach i są wysoko oceniane przez sędziów, cena takich samic w Europie zaczyna się zazwyczaj od 10 tys. euro. Jeszcze droższe bywają wybitne samce hodowlane. W Stanach Zjednoczonych na aukcjach osiągają ceny rzędu kilkudziesięciu, a w niektórych przypadkach nawet kilkuset tysięcy dolarów – wymienia Agata Raczyńska.

Konsekwencja zamiast pośpiechu

W najbliższej przyszłości Alpakarium będzie się koncentrować na dotychczasowych filarach działalności, a więc na profesjonalnej hodowli i sprzedaży zwierząt, wyrobach z wełny, edukacji i turystyce.

– Nie planujemy rewolucji ani spektakularnych nowości. Naszym celem jest robić to, co robimy, jak najlepiej. Wszyscy w rodzinie całkowicie oddaliśmy się temu projektowi. Ja porzuciłam projektowanie graficzne i ilustrację książek, mój tata zakończył prowadzenie firmy. Alpakarium stało się naszym wspólnym światem. To praca wymagająca, wielowymiarowa, ale też niezwykle wdzięczna. Jak mówią wszyscy hodowcy: to zajęcie, które przestaje być pracą – mówi Agata Raczyńska.

Osobom zainteresowanym hodowlą radzi najpierw zdobyć wiedzę.

– Dziś w Polsce jest to możliwe – rośnie liczba ekspertów i miejsc szkoleniowych. Brak przygotowania prowadzi do niepotrzebnych błędów przy zakładaniu stada, problemów zdrowotnych zwierząt i wysokich kosztów weterynaryjnych. Alpaki są odporne, ale tylko wtedy, gdy mają odpowiednie warunki, dietę i opiekę. Posiadanie alpak wymaga zaplecza: pastwisk, infrastruktury, funduszy na zakup zwierząt i ich utrzymanie. To nie jest decyzja, którą można podjąć spontanicznie. Jeśli ktoś nie jest gotowy na taki wysiłek, lepiej zrezygnować. Odpowiedzialność wobec zwierząt jest tu kluczowa – przekonuje Agata Raczyńska.


POPULARNE NA FORUM

Co sądzicie o Oskrobie?

Witam, Z calego serca odradzam jakąkolwiek wspolprace z ta firma. Okolo 2 miesiące temu zglosilam sie do Oscroby bedac zainteresowana franczyza ich sieci. Wyslalam do nich...

8 wypowiedzi
ostatnia 25.06.2024
Planuję założyć własną działalność - od czego zacząć?

Najlepiej zacząć od kupna gotowej spółki . Zakup gotowej spółki daje pewność, że firma istnieje i ma już zarejestrowany kapitał zakładowy, co może być ważne z...

33 wypowiedzi
ostatnia 08.01.2024
Oszukani przez franczyzodawcę

Wspolpraca z firma Ship Center jako franczyzobiorca??? ODRADZAM SPRAWDZ ICH UMOWE U SWOJEGO PRAWNIKA, jest ona jednostronna i ukierunkowana na kary umowne ktore sobie sami...

48 wypowiedzi
ostatnia 22.09.2023
Czy na odzieży można jeszcze zarobic?

Ja kupuję na hurtowni stradimoda.pl od jakiegoś roku nie zawiodłam się doradzą zawsze dobrze dbają o klienta a uwierzcie mi jest dużo hurtowni które chcą tylko...

40 wypowiedzi
ostatnia 22.09.2023
piszę pracę na temat franchisingu :)

hej, tez poszukuję danych, znalazłaś coś może oprócz ilości placówek i marek franczyzowych?

14 wypowiedzi
ostatnia 24.05.2023
Sukcesja w Intermarché i Bricomarché

przeciez to złodzieje

1 wypowiedzi
ostatnia 04.05.2023
piszę pracę na temat franchisingu :)

Szukam szcegółowego raporty na temat franczyzy w latach przed pandemią i po. Rozumiem że osttani raport opublikowany był za rok 2010 ale niestety jego również nię mogę...

14 wypowiedzi
ostatnia 23.04.2023
Praca magisterska - licencjacka o franchisingu

Witam, Jestem studentką III roku Finansów i Rachunkowości na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Obecnie prowadzę badania w ramach seminarium dyplomowego. Poniższa ankieta...

211 wypowiedzi
ostatnia 13.03.2023