Wtorek
03.03.2026
Synevo ruszyło z franczyzą, udostępniając licencję na otwarcie punktów pobrań. Wbrew pozorom nie jest to propozycja tylko dla osób z branży medycznej.
 

Punkt pobrań krwi? To na pewno biznes dla medyków albo medycznych korporacji, ze skomplikowanymi procedurami, drogim sprzętem... To stereotypy, które wielu osobom uruchamiają się w głowie, kiedy trafiają na ofertę otwarcia własnego punktu pobrań. – Zapewne niektóre osoby mylą punkty pobrań z laboratoriami, w których wykonuje się badania i analizy krwi i to rodzi ich obawy – komentuje Grzegorz Morawski, kierownik ds. franczyzy Synevo. – Tymczasem badania i analizy przeprowadza się w laboratoriach, a nie w punktach pobrań. I tam jest potrzebny do tego specjalistyczny sprzęt. W punkcie natomiast tylko pobiera się próbki krwi i innych materiałów, które później są przewożone przez wyspecjalizowanych kurierów do naszych laboratoriów.

Synevo to sieć punktów pobrań i laboratoriów, należąca do międzynarodowej grupy Medicover. Liczy blisko 140 własnych punktów, a teraz – jako pierwsza w tej branży – chce rozbudowywać się poprzez franczyzę. – Punkty pobrań to nie jest żadna nisza skierowana do osób z branży medycznej, ale atrakcyjny biznes, którego nie należy się obawiać i który daje atrakcyjne dochody, a na dodatek realnie pomaga ludziom – podkreśla Grzegorz Morawski. – I ma świetne perspektywy. Ponad 70 proc. decyzji klinicznych podejmowanych przez lekarzy opiera się na wynikach badań laboratoryjnych. Ale to nie wszystko. Świadomość zdrowotna Polaków rośnie, a wraz z nią liczba badań wykonywanych prywatnie. Regularna diagnostyka przestaje być wyjątkiem – staje się standardem. Pacjenci coraz częściej wykonują badania „na własną rękę”, bez skierowania, kierując się chęcią kontroli stanu zdrowia, potrzebą szybkiej diagnostyki lub zaleceniami wynikającymi ze stylu życia (np. diety, suplementacji, aktywności fizycznej).

Pierwsze franczyzowe punkty Synevo już ruszyły – w Zakopanem, Policach i Świdnicy.

– Wszyscy ci franczyzobiorcy deklarują, że zamierzają otworzyć kolejne punkty naszej marki – dodaje Grzegorz Morawski.

Rynek wart miliardy

Jak podaje raport PMR, wartość rynku diagnostyki laboratoryjnej w Polsce przekroczyła już 2,5 mld zł rocznie, a trend wzrostowy ma trwały charakter. – Uruchamiając punkt pobrań, odpowiadamy na bardzo konkretną, rosnącą potrzebę społeczną: szybkiego, lokalnego i wygodnego dostępu do badań – dodaje Grzegorz Morawski. – A dzięki modelowi franczyzowemu nie musimy budować biznesu od zera. Wchodzimy w gotowy, działający system, z jasnymi procedurami, narzędziami i wsparciem operacyjnym.

Synevo chce otwierać punkty franczyzowe tam, gdzie nie ma jeszcze własnych i gdzie jest mniejsza konkurencja – przede wszystkim w miejscowościach liczących poniżej 150 tys. mieszkańców, przy czym nie ma tutaj dolnego ograniczenia – placówki z powodzeniem działają również w małych miejscowościach gminnych. Lokalu najlepiej szukać w centrum, przy ruchliwych ulicach handlowych, obok punktów usługowych. Co istotne, musi być łatwo dostępny dla osób niepełnosprawnych, a więc nie może mieć barier architektonicznych. Minimalna powierzchnia to 30-40 mkw. – Pomagamy w doborze lokalizacji, dostarczamy projekt aranżacji lokalu, tak aby spełniał nasze standardy oraz wymagania ustawy o działalności leczniczej i precyzujących ją rozporządzeń – mówi Grzegorz Morawski. – Są różne niuanse, na które należy zwrócić uwagę. Np. konieczne jest oświetlenie dzienne, bo przy jego braku personel może pracować maksymalnie cztery godziny, odpowiednia wentylacja. Franczyzobiorcy mogą jednak liczyć na nasze wsparcie i doradztwo w tym zakresie. Lokal musi spełniać wymogi bhp, ale proszę mi wierzyć, to naprawdę nie jest skomplikowane, w porównaniu z wymogami np. dla gastronomii.

Firma prowadząca punkt pobrań musi zostać wpisana do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Wniosek należy złożyć u właściwego wojewody. Do tego dochodzi obowiązkowe ubezpieczenie OC dla przedsiębiorcy. Franczyzobiorca musi też podpisać umowę z firmą odbierającą odpady medyczne. – Natomiast nie musi się martwić o transport pobranych próbek, bo każdy punkt jest wpięty do naszego systemu logistycznego – informuje Grzegorz Morawski. – Kurierzy codziennie odbierają materiały z poszczególnych punktów i dostarczają do naszych laboratoriów. Przy czym franczyzobiorcy korzystają z preferencyjnych stawek rozliczeniowych za transport i badania w laboratoriach Synevo.

Centrala Synevo podaje, że jeśli chodzi o wysokość inwestycji, to trzeba liczyć się z kosztami 2 tys. zł za 1 mkw. remontu i przystosowania lokalu. Do tego należy doliczyć mniej więcej 40 tys. zł na meble i wyposażenie. W punkcie powinny znaleźć się np. lodówki na pobrane materiały do badań, lodówki na odpady medyczne. Potrzebny jest również drobny sprzęt medyczny, taki jak igły strzykawki, probówki itp. Franczyzobiorcy będą się w niego zaopatrywać w centralnym magazynie, po preferencyjnych cenach. – Przy punkcie o powierzchni 50 mkw. inwestycja wyniesie 130-140 tys. zł, zakładając obszerny remont, obejmujący m.in. stawianie ścianek działowych, urządzenie łazienki oraz obrandowanie lokalu – szacuje Grzegorz Morawski.

Kluczowi pracownicy

Jednorazowa opłata za przystąpienie do sieci wynosi 10 tys. zł. Pokrywa projekt aranżacji wnętrza oraz dostarczenie wyposażenia technicznego stanowiska POS (komputer, router, oprogramowanie). Franczyzodawca organizuje szkolenia dla pracowników punktów franczyzowych, które odbywają się w placówkach własnych sieci.

W punkcie pobrań potrzebni są dwaj podstawowi pracownicy. Pierwszy to osoba uprawniona do pobierania krwi. W Polsce takie uprawnienia mają pielęgniarki, położne, lekarze, ratownicy medyczni, diagności laboratoryjni, felczerzy, opiekunowie medyczni. – Może się wydawać, że personel medyczny to kluczowe stanowiska w takim punkcie, bo to od nich zależy, na ile bezbolesne i sprawne będzie pobranie. Jednak z punktu widzenia przychodów równie ważną rolę odgrywa rejestratorka – zauważa Grzegorz Morawski. – To ona ma ogromny wpływ na sprzedaż. Powinna proponować pacjentom dodatkowe badania, pakiety – dobrane do ich potrzeb. Pacjentom zresztą to odpowiada, bo zazwyczaj wolą przy jednym wkłuciu wykonać jak najwięcej badań. Dlatego rejestratorka powinna mieć wysokie kompetencje do pracy z klientem, umiejętności sprzedażowe. W punkcie w mniejszej miejscowości można pokusić się o połączenie stanowiska rejestratorki i pielęgniarki, ale to jednak dość ryzykowne, zwłaszcza w porannych „godzinach szczytu”.

Do pobierania krwi wystarczy jeden pracownik, choć – jak zaznacza franczyzodawca – warto mieć w zanadrzu drugą osobę, na wypadek konieczności zapewnienia zastępstwa lub też zatrudniać kilka osób personelu medycznego, na umowy zlecenia. Punkty czynne są zwykle do godziny 14.00, co wynika ze specyfiki tej działalności.

W rejestracji może też pracować sam franczyzobiorca, bo to jemu jednak najbardziej powinno zależeć na sprzedaży. Synevo oczekuje od franczyzobiorców zaangażowania – nie tylko w zarządzanie placówką. – Powinni aktywnie szukać klientów, nawiązywać kontakty z placówkami medycznymi w swojej okolicy, prywatnymi gabinetami lekarskimi, dentystami, dietetykami, siłowniami, z firmami, którym można proponować np. pakiety dla pracowników. Mogą wprowadzić usługę mobilnego pobierania krwi, z dojazdem do pacjentów. To franczyzobiorcy znają lokalne rynki i wiedzą, jakie są na nich możliwości – podkreśla Grzegorz Morawski. – Chętnie nawiążemy też współpracę z osobami, które chcą otworzyć kilka punktów.

Przychody z różnych źródeł

Franczyzobiorcy mają kilka źródeł pozyskiwania klientów. Synevo ma podpisane umowy na wykonywanie badań m.in. z dużą liczbą podmiotów medycznych, w tym ze szpitalami i z przychodniami, ubezpieczycielami. Gdy pacjent dostanie skierowanie na badania od lekarza np. w Medicoverze i pójdzie je zrobić do franczyzowego punktu pobrań Synevo, to franczyzobiorca otrzyma za to prowizję.

Synevo ma także sklep internetowy, w którym pacjenci mogą wykupić pakiety badań, które później wykonują w punktach. Franczyzobiorca otrzymuje wówczas 40 proc. od ceny takiego pakietu.

Franczyzodawcy zależy jednak najbardziej na tym, aby franczyzobiorcy rozwijali jak najaktywniej swoje podstawowe źródło przychodów – czyli sprzedaż komercyjnych badań u siebie w punkcie. Co istotne, płatność za takie badania praktycznie w całości trafia na ich konto. Płacą centrali tylko 5 proc. opłaty franczyzowej od tegoż przychodu (od innych przychodów nie nalicza się opłaty franczyzowej).

Synevo planuje też wprowadzić do punktów sprzedaż suplementów diety. – Na razie testujemy to w naszych placówkach własnych, ale już widzimy pozytywne efekty. Zatem wprowadzenie dystrybucji do punktów franczyzowych jest tylko kwestią czasu
– zapowiada Grzegorz Morawski.

Według szacunków franczyzodawcy, zwrot z inwestycji powinien nastąpić po mniej więcej półtora roku. – Od drugiego roku działalności miesięczny zysk netto franczyzobiorcy może wynieść powyżej 10 tys. zł – dodaje Grzegorz Morawski.

Z przedstawicielami Synevo będzie można porozmawiać na Targach Franczyza, które odbędą się 19-20 marca na stadionie PGE Narodowym.


POPULARNE NA FORUM